Zapraszam na facebook

Mariusz Gosławski (czarekart)

Tam znajdziecie najświeższe informacje, relacje z wystaw i innych wydarzeń, w których biorę udział.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Zapraszam na wystawę do Wrocławia

Zapraszam w podróż do Wrocławia z filiżanką kawy.
Na wystawie pt. "Wrocław malowany kawą" 10-lecie malowania kawą - prace Mariusza Gosławskiego. Będą to najnowsze prace autora - pocztówki z podróży, malowane podczas wakacyjnych pobytów we Wrocławiu. Miejsca charakterystyczne, znane i lubiane a uwiecznione na "pocztówce" - prace niewielkiego formatu, chętnie kupowane przez turystów.

Podczas wernisażu autor zaprezentuje zdjęcia z pobytu we Wrocławiu oraz przytoczy ciekawostki, jakie go spotykały w ciągu minionych 10 lat jak maluje Wrocław. Bo właśnie tam zaczęła się jego przygoda z malowaniem kawą. Więcej o autorze - http://mariuszgoslawski.blogspot.com/
Wystawa samym sercu Wrocławia, na rogu rynku w czerwonej kamieniczce "Małgosia" tuż obok kościoła św. Elżbiety.

WERNISAŻ:
25 czerwca /czwartek/, godz. 18.00
Galeria Małgosia
Towarzystwo Miłośników Wrocławia
ul. Odrzańska 39/40, Wrocław

Wystawa potrwa do 26 czerwca 2017

Zaproście znajomych i przyjaciół.
https://www.facebook.com/events/1881121052160834/

poniedziałek, 15 maja 2017

Zapraszam na wystawę do Wrocławia

Zapraszam w podróż do Wrocławia z filiżanką kawy.
 
Na wystawie pt. "Wrocław malowany kawą" 10-lecie malowania kawą - prace Mariusza Gosławskiego. Będą to najnowsze prace autora - pocztówki z podróży, malowane podczas wakacyjnych pobytów we Wrocławiu. Miejsca charakterystyczne, znane i lubiane a uwiecznione na "pocztówce" - prace niewielkiego formatu, chętnie kupowane przez turystów.
 
Podczas wernisażu autor zaprezentuje zdjęcia z pobytu we Wrocławiu oraz przytoczy ciekawostki, jakie go spotykały w ciągu minionych 10 lat jak maluje Wrocław. Bo właśnie tam zaczęła się jego przygoda z malowaniem kawą.
 
Więcej o autorze - http://mariuszgoslawski.blogspot.com/
 
Wystawa samym sercu Wrocławia, na rogu rynku w czerwonej kamieniczce "Małgosia" tuż obok kościoła św. Elżbiety.

WERNISAŻ:
25 maja /czwartek/, godz. 18.00
Galeria Małgosia
Towarzystwo Miłośników Wrocławia
ul. Odrzańska 39/40, Wrocław

Wystawa potrwa do 26 czerwca 2017

Zaproście znajomych i przyjaciół.
https://www.facebook.com/events/1881121052160834/
 

niedziela, 4 września 2016

Zapraszam na warsztaty do Wrocławia

Malarstwo sumi-e to medytacyjna forma malowania po japońsku czarnym tuszem. Poznasz zasady, sprzęt i technikę tworzenia prac, pochodzących z Twojego wnętrza. Popatrz jak osiągnąć wewnętrzną harmonię, równowagę i spokój. Uspokoić umysł, skoncentrować się i osiągnąć pełne wyciszenie. Osiągnięcie ekspresji przy użyciu jedynie dwóch kolorów - czarnego i białego jest doskonałym ćwiczeniem dla wyobraźni. Główne motywy malarskie to bambusy, orchidee, chryzantemy, kwiaty śliwy i wiśni, a także zwierzęta np. motyle, ptaki, i ryby. Sumi-e to nie tylko unikalna i piękna forma sztuki, ale także filozofia. Obraz sumi-e stara się pokazać harmonię istnienia, równowagę i spokój. /Czas trwania: 2h/ 

Tematem przewodnim będzie: BAMBUS

Na zajęcia proszę przynieść zwykłą papierową teczkę A4, aby bezpiecznie przewieźć swoje prace do domu.

Na warsztatach zapewniam papier, tusz i pędzle.

TERMIN: 8. października 2016, sobota
MIEJSCE: KsięgarnioKawiarnia Nalanda, Plac Kościuszki 12 Wroclaw
CZAS: 18.00 - 20.00
KOSZT: 100 zł / 2h
INFORMACJE i ZAPISY: do końca września:
- telefoniczne: 609 727 425
- mejlowo: czarek-art@wp.pl

Ilość miejsc ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń.
Warsztaty odbędą się przy udziale min. 5 osób.

środa, 24 sierpnia 2016

Sierpień we Wrocławiu

Mam chwilę, aby podsumować mój wyjazd do Wrocławia. Nie będzie to dokładna relacja, bo wszystkiego nie pamiętam, nie notowałem i nie liczyłem, kiedy, co , z kim i gdzie :) Miałem być tylko tydzień. okazało się, że spędziłem w nim 22 dni. Zobaczyłem kilka wystaw malarstwa, przedstawienia teatralne, posłuchałem kilku koncertów. W tym czasie poznałem wielu wspaniałych ludzi - nie tylko turystów, ale i wrocławian, były długie rozmowy, nawiązałem nowe znajomości (głównie ze studentkami :). Udało mi się znaleźć kilka miejsc, gdzie będę miał swoje indywidualne wystawy i może uda się prowadzić systematyczne warsztaty z malarstwa. Znalazłem też czas na spacery i odwiedzenie kilku miejsc, w których miło mi się odpoczywa: cmentarz żydowski czy cerkiew Jednak większość czasu (6-8 godz.) spędzałem na malowaniu - część na rynku, cześć na Ostrowie Tumskim. To był bardzo twórczy czas - namalowałem ok 70 prac kawowych, sprzedałem ok 60 /w tym dwie kolorowe/. A oprócz tego użebrałem coś na codzienne obiady. Byłem obiektem wielu fotografów i znajdę się w filmie o Wrocławiu.
To miłe, kiedy słyszałem jak przewodnicy oprowadzający polskie grupy turystów wspominali o mnie - malującym kawą. Ale też inni pamiętali mnie z ulicy, tv czy prasy. Miała to być podróż sentymentalna, nastawiona na odpoczynek i wspomnienia i... pewne podsumowanie. Od 9 lat co roku jeżdżę i maluję Wrocław. Jednak wydarzenia pokazały mi coś innego - Wrocław chce mnie, chce pokazywać moją twórczość a ja wpisałem się już w klimat tego miasta i stałem się charakterystyczną postacią. Będę wracał.
Mimo, że nie spotkałem nikogo ze znajomych /ok, było kilka osób/, ani osób, które śledzą moje strony na fb - a tych jest ponad 100 os z Wro. to był bardzo udany wyjazd. Dziękuję szczególnie tym, z którymi udało mi się spędzić czas na długich rozmowach. Wiem, odciągnęliście mnie od malowania, ale nie żałuję. W tym czasie dostałem o wiele więcej. To tyle.
A za kilka tygodni kolejny wyjazd do Wrocławia

piątek, 3 czerwca 2016

VI planer malarski z wydziałem zarządzania UŁ

2.06.2016 wziąłem udział w VI Konkursie Plastycznym - Plener malarski z Wydziałem Zarządzania UŁ. Pogoda dopisała, było słonecznie i ciepło, więc można było malować na dworze. Trzy godziny malowania wśród uczniów łódzkie plastyka, ale było też kilak osób takich jak ja, którzy też przyszli na plener. Popatrzyłem na kilka miejsc, ale w ostateczności wybrałem miejsce, w którym już kiedyś malowałem - wczorajszy artykuł zapraszający na plener z moim zdjęciem był zapalnikiem, że wybrałem to miejsce /https://mlodziwlodzi.pl/…/plener-malarski-z-wydzialem-zarz…//. Czyli na środku placu, zamiast na obrzeżach.  









Foto arch. UŁ - Maciej Andrzejewski





Malowało mi się bardzo przyjemnie. Pod koniec zatrzymała się przy mnie młoda dziewczyna - nie wiem, kto to: nauczycielka w/w szkoły, może dziennikarka bo była z chłopakiem, który robił zdjęcia. Nie mam pojęcia. Dosiadła się. Bardzo miło nam się rozmawiało. Kinga o ile dobrze pamiętam. Wzięła wizytówkę, zaprosiłem na wystawę. Mam nadzieję, że przyjdzie i znów miło sobie porozmawiamy.Motyw - budynek wydziału. Nie spieszyłem się i powstała niewielka akwarela. 



Foto arch. UŁ - Maciej Andrzejewski





I skończona praca




"Wydział zarządzania UŁ"
akwarela, 15 x 30 cm
Mariusz Gosławski



Teraz tylko czekać na wyniki konkursu - bo plener jest połączony z konkursem :3 nagrody i 10 wyróżnień.




 

poniedziałek, 30 maja 2016

Weekend we Wrocławiu

27.05
Po wycieczce po Wrocławiu dotarłem wreszcie do hotelowego pokoju (hotel czterogwiazdkowy, pokój zamówiony przez Urząd Marszałkowski we Wrocławiu). Zaraz po wejściu czułem się jak Jaś Fasola w obcym mieście. Przyzwyczajony do życia ulicznego i spania na podłodze a tu takie wow. Tradycyjnie miałem problem z włączeniem światła pokój na kartę - ale poradziłem sobie bez pomocy z recepcji :) Tylko obrazki na ścianach słabiutkie. Chyba pogadam z dyrekcją żeby zakupili kilka ode mnie :) Szkoda, że nie mam żadnych koleżanek ani fanek we Wrocławiu bo bym zaprosił jakieś na dłuuugą kolację :P Żałujcie.


A spacer? Wszędzie krótko i szybko, bo wszystko znam. Jedynie w trzech księgarniach zabawiłem dłużej. Tradycyjnie zjadłem obiad w Misiu - krupnik i naleśniki. A wieczorem czeka mnie jeszcze kilka kulturalnych atrakcji na mieście. I trzeba się wyspać bo z rana wyjazd w dalszą drogę.

Wieczór zacząłem od wizyty w synagodze. Tam spędziłem całą godzinę na modlitwach powitania szabatu. Żydzi świetnie się bawią nawet podczas nabożeństwa. A później uczta dla oka - spektakl o historii Lublina. Lublin jest jednym z miast zaproszonych do europejskiej stolicy kultury, aby zaprezentować swoje miasto. Było na co popatrzeć. Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o... no właśnie, 10 cm przede mną stałą dziewczyna, też było na kogo popatrzeć. A wracając spotkałem Ulę - znajomą z sieci. No i pora było wracać



28.05
W sobotę wyjechałem na Stawy Milickie /55km od Wro/, gdzie wziąłem udział w japońskim Dniu Dziecka. Prowadziłem tam warsztaty origami i bodypaintingu. Pokazałem też kilka swoich prac. Zdjęcia i relacja na Blogu Japońskie inspiracje.


Kiedy wróciłem z Milicza, popołudniu w sobotę, miałem nocować u siostry ale okazało się że nie mogę, znalazłem się na ulicy. To nie był przyjemny moment, kiedy nagle zostajesz bez dachu nad głową. Spędziłem dwie godziny siedząc na nowym bulwarze patrząc na Ostrów Tumski. Zastanawiałem się - co dalej. W niedzielę miałem zaplanowane spotkanie z koleżanką - nie mogłem jej zawieść i nie przyjść. Jeszcze pochodziłem po rynku, w Biedronce nie mieli już pieczywa, wiec darowałem siebie jedzenie - jakoś wytrzymam. Niestety nie mam we Wro znajomych, którzy mogliby mnie przenocować. Znam tylko dworzec i noclegownię dla bezdomnych. Poszedłem tam, choć z wielkim strachem. Strach pokonałem. Założyli mi kartę, dali materac, kołdrę, koc. Bezpiecznie spędziłem noc razem z innymi bezdomnymi. O 7 rano musiałem już opuścić to miejsce, podobnie jak inni. W nocy musiało padać, bo chodniki były mokre. Sklepy też pozamykane, żeby coś zjeść. Woda z hydrantu musiała wystarczyć, zeby się umyć i napić. Wiedziałem, że siostry zakonne wydają jakieś jedzenie, ale nie znałem godziny. Na miejscu też nie było kartki o której. Czekałem dwie godziny. Zaczęli się schodzić także inni potrzebujący. O 10 otworzyli bramy. Gorąca herbata, kanapki, naleśniki z serem, trochę chleba, słodka bułka i słoik zimnej zupy. Była też gorąca zupa, ale nie miałem pojemnika. W parku zjadłem śniadanie. Chleb i zupę oddałem innemu potrzebującemu. A później spotkałem się z koleżanką.


29.05
Niedzielne spotkanie z Julką. Od 7 rano bylem na nogach, ale nie będę jej budził o tej porze, wiec zadzwoniłem ok 10.00. I też ją obudziłem :) Umówiliśmy się w okolicach katedry. Bez żadnych planów, spontanicznie. Blisko było do cerkwi, więc na chwilę tam weszliśmy - o wrażenia pytajcie Julkę. A później zdecydowaliśmy się obrać kierunek - Ogród Japoński. Chciałem gdzieś zostawić swoje ciężkie tobołki, ale ostatecznie zabrałem je ze sobą. Ogród japoński, kwitnące różaneczniki, irysy, ogromne karpie,woda, zielono. Tylko ludzi pełno. Zasiedliśmy na mostku w otoczeniu kwitnących irysów i tak przegadaliśmy 2-3 godziny. To był jedyny czas, kiedy mogłem zapomnieć o minionej nocy i zamiast łez mieć uśmiech na twarzy. Dzięki Julka za poświęcony mi czas i wiele radości.








W niedzielę tuż przed wyjazdem poszedłem na obiad do BAR MISZ MASZ. Była godz. ok 18.00. Siedziałem w barze sam. Przy stoliku obok usiadła fajna dziewczyna: blondynka, niebieskie oczy, czarne duże okulary, ubrana na szaro, w długich spodniach, tylko butów nie pamiętam :D wiek: wyglądała na studentkę. Zamówiła to samo co ja. Co jakiś czas sprawdzała telefon. Nie zdążyłem jej dać swojego nr tel, bo wcześniej zjadła i wyszła. Ech.... Ale obraz w głowie został. Mało prawdopodobne żebym ją jeszcze kiedyś spotkał, ale kto wie ?

sobota, 27 lutego 2016

Wrocław na weekend - piątek

26.02.2016, piątek. godz. 10.20 już bylem na miejscu. Do godz. 17.00 /finsażu jeszcze dużo czasu, więc trzeba te kilka godzin jakoś zaplanować. Pierwszy krok do Pasaż Grunwaldzki i empik. Dalej - InfoCentrum na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu i wizyta u proboszcza katedry. Odwiedzin katedry też były. Dalej Most Tumski, eh... i Galeria Sztuki Ślimak. Kolejny punkt to Bar Miś - krupnik i naleśniki. I od tego momentu zaczyna się ciekawa historia. Podeszły do mnie dwie sympatyczne dziewczyny: Marysia i Agnieszka. A wiadomo jak ja lubię dziewczyny. Zapytały coś o moim blogu - wierne fanki no i... rozmowę skończyliśmy w Herbaciarnia Targowa. Jaki tam jest klimat, stylowe meble itd. Rozeszliśmy się przed nowym budynkiem ASP (one studentki 2 roku) z nadzieją na sobotnie spotkanie w Muzeum Narodowym i dalszą znajomość. Później była Galeria Sztuki Socato. Tam też pracuje ładna dziewczyna. Nie no, skupiłem się na obrazach . Po drodze jeszcze tania książka - nabyłem dwie o sztuce japońskiej - wiele razy je przeglądałem i tym razem szybka decyzja - biorę. Przed godz. 16.00 jestem juz w Filia nr 6 Miejska Biblioteka Publiczna we Wrocławiu gdzie o 17.00 odbył się finisaż mojej wystawy - tu więcej zdjęć https://www.facebook.com/media/set/…. Szkoda, że nie było paru osób, ale... ich strata. Było świetnie. W drodze powrotnej zatrzymał mnie bezdomny, że jest głodny. Miałem kanapki, których ranie zjadłem, więc oddałem. I tak dotarłem do miejsca nocowania. Miałem wyjść coś zjeść, ale już nie miałem siły. 



 
zdjęcia także na FB Wrocław na weekend

piątek, 26 lutego 2016

Finisaż we Wrocławiu

26.02.2016, Piątkowe popołudnie spędzone przy kawie w Filia nr 6 Miejska Biblioteka Publiczna we Wrocławiu. Był pokaz, wspólne malowanie i duża dawka humoru. Jak to już na moich spotkanach bywa.
 
 
 

 







Zdjęcia także na FB: Finisaż we Wrocławiu

piątek, 5 lutego 2016

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Zapraszam na wystawę do Wrocławia

Serdecznie zaprasza na wystawę prac Mariusza Gosławskiego
pt. "Malowane kawą".

Na wystawę składa się 43 prace - głównie architektura - najnowsze prace z Wrocławia i kilka starszych z Warszawy, Krakowa i innych miast oraz pejzaże.
Wystawa będzie dostępna przez cały luty

Miejska Biblioteka Publiczna we Wrocławiu FILIA nr 6
ul. Lwowska 21, WROCŁAW

Godziny otwarcia
pon. 10-19 wt. 10-19 śr. 12-16 czw. 10-19
pt. 10-19 sob. 10-15


ps.
- Jeśli ktoś będzie posiadał zdjęcia z wystawy, podeślijcie link albo zdjęcia w komentarzu albo na mejla: czarek-art@wp.pl

Zapraszajcie także swoich znajomych. https://www.facebook.com/events/1198047643558474/

niedziela, 4 października 2015

Wystawa: "Sumi-e" we Wrocławiu

2 października 2015r. odbył się wernisaż wystawy malarstwa japońskiego "Sumi-e" w Klubie Pod Kolumnami we Wrocławiu. Wystawa została zorganizowana dzięki zaproszeniu Instytutu Studiów Azjatyckich i była początkiem miesiąca japońskiego, jaki będzie trwa w w/w klubie. 
 


Podczas wernisażu miałem okazję pokazać jak powstają prace sumi-e: powstały dwie - bambus i orchidee. Pierwsza trafiła do Instytutu, druga do sympatycznej koleżanki Marty. 
 








Po pokazie odbyła się bardzo ciekawa prelekcja Mileny Żółkowskiej "Japonia – najlepiej rozpoznawana kultura świata i jej znaczenie na arenie międzynarodowej", opatrzona wieloma zdjęciami - co bardzo lubię. 



Na koniec były jeszcze długie rozmowy z obecnymi gośćmi i wspólne zdjęcia

z autorką wykładu

z moją bardzo miłą koleżanką Martą
Tą prace przekazałem do Instytutu Studiów Azjatyckich we Wrocławiu

a tą pracę dostała wspomniana wcześniej Marta
 
Wszystkim, którzy dotarli na wernisaż serdecznie dziękuję. Szczególne podziękowania ślę dla ISA za zaproszenie, naszej prelegentce Milenie Żółkowskiej za ciekawą prezentacje i Marcie za dotrzymanie towarzystwa jeszcze długo, długo po wystawie, piękny uśmiech i ładne oczy :) /to mi się teraz oberwie, za te komplementy - ale co tam,

Więcej zdjęć tutaj
- Japońskie inspiracje
- Klub pod kolumnami